Witajcie, dziś przepiśnik typowo mój, ale okładkę wykonałam trochę inaczej.
Tzn. zawsze obkładałam jak książkę, czyli przednią część okładki zaginałam do tyłu, a na tył naklejałam mniejszy o ok. 1 cm arkusz od okładki i wyglądało to tak:
niektóre papiery się łamią przy zginaniu na tył okładki więc spróbowałam przyklejenia z przodu i tyłu okładki arkuszy papieru w tym samym formacie co tektura którą przygotowałam na okładkę, a wyszło to tak:
dodatkowo odrobinę potuszowałam krawędź papieru i tektury.
Prawdę mówiąc, chyba przerzucę się na ten drugi sposób bo mniej roboty przy takiej okładce, wg mnie lepiej wygląda, a na pewno mam gwarancję, że okładka nie będzie za jakiś za bardzo poprzedzierana na krawędziach :)
W ten sam sposób robię okładki i wszystkie karty w albumach, w których każda karta jest dekoracyjna.
A cały przepiśnik wygląda tak:
Pozdrawiam
Monika